Świadomy pacjent, Życie z chorobą

Dializa otrzewnowa – leczenie nerkozastępcze bez wychodzenia z domu

14 GRUDNIA, 2020

Choć nie mówi się o nich tak często jak o nowotworach czy chorobach serca, to w rzeczywistości choroby nerek są powszechne i niezwykle groźne. Tym bardziej, że nerki bolą rzadko, a jeśli już to głównie z powodów urologicznych lub intensywnego zakażenia, natomiast przewlekłe choroby nie bolą. Dializa otrzewnowa może być znakomitą alternatywą dla hemodializy. Zwłaszcza w dobie pandemii COVID-19. Zapewnia bowiem nie tylko wygodną, ale przede wszystkim bezpieczniejszą, bo bez wychodzenia z domu, formę leczenia nerkozastępczego. 

Poważne następstwa nieleczonych chorób nerek


– 4,2 mln Polaków ma chore nerki, to jest większa populacja niż chorujących na obie cukrzyce, czyli typu 1 i 2 – tych jest ok. 3,2 mln. O przewlekłej chorobie nerek (PChN) mówimy, gdy filtracja kłębuszkowa utrzymuje się przez co najmniej trzy miesiące poniżej 60 ml/min/1,73 mkw. powierzchni ciała. Na nieszczęście dla chorych PChN zazwyczaj nie daje żadnych specyficznych objawów. W grupie szczególnego ryzyka zachorowania są m.in. osoby z nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą, obciążone rodzinnie tymi chorobami. Te osoby powinny systematycznie monitorować czynność nerek, czyli raz na ściśle określony czas, w zależności od wieku i ryzyka, oznaczać stężenie kreatyniny w surowicy, wykonywać badanie ogólne moczu – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Ryszard Gellert, kierownik Kliniki Nefrologii i Chorób Wewnętrznych Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, Szpital Bielański w Warszawie, konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii.


Przewlekłe choroby nerek prowadzą do dwóch bardzo istotnych następstw. Z jednej strony są podłożem rozwoju przewlekłej niewydolności nerek i związanej z tym konieczności leczenia nerkozastępczego. Z drugiej zaś choroby te stanowią niezależny czynnik ryzyka zwiększonej chorobowości i śmiertelności z powodu chorób układu sercowo-naczyniowego.

Zakażenie SARS-CoV-2 jest istotnym zagrożeniem dla osób z PChN


– Osoby z PChN łatwiej się zarażają, zwłaszcza pacjenci dializowani, zachorowanie na COVID-19 zwiększa śmiertelność w tej grupie. Część chorych ma nie tylko przewlekłą, ale i ostrą chorobę nerek. A ostra niewydolność nerek w przebiegu zakażenia SARS-CoV-2 na oddziale intensywnej terapii czy oddziale covidowym, zdecydowanie pogarsza rokowanie. Nerka to narząd, który wiele i długo wytrzymuje. Ale jak już przestaje wytrzymywać długotrwałe obciążenie, to ryzyko niepomyślnego zakończenia jest bardzo prawdopodobne. Przebycie ostrej niewydolności nerek w chorobie covidowej, powoduje zwiększone prawdopodobieństwo wystąpienia zaawansowanej niewydolności nerek w przyszłości. A więc grozi dializami, o ile nie przedwczesnym zgonem – ostrzega prof. Gellert.

 

Gdy konieczne jest leczenie nerkozastępcze

Istnieją dwie możliwości dializowania chorych z zaawansowaną niewydolnością nerek. To hemodializa lub dializa otrzewnowa. Metody te są równoważne, a pacjent powinien móc wybrać, w jaki sposób chce prowadzić leczenie nerkozastępcze. Oczywiście po uwzględnieniu przez lekarza prowadzącego ewentualnych przeciwwskazań. 

– W dializie otrzewnowej własna błona otrzewnowa chorego jest wykorzystywana do prowadzenia dializy. Specjalny cewnik jest zakładany chirurgicznie przez powłoki brzuszne do jamy otrzewnowej, do której jest wpuszczany płyn odwadniający pacjenta i wyrównujący kwasicę metaboliczną. Produkty przemiany materii, które są niepotrzebne i powinny być wydalone przez nerki, tzw. toksyny mocznicowe, również przechodzą do tego płynu. Płyn jakiś czas pozostaje w jamie otrzewnowej, po czym jest wylewany. W ten sposób wyprowadzane są wszystkie niepotrzebne metabolity, a także nadmiar wody, którą pacjent nie jest w stanie sam wydalić – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Beata Naumnik, kierownik I Kliniki Nefrologii i Transplantologii z Ośrodkiem Dializ Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, konsultant wojewódzki ds. nefrologii. 
Z kolei hemodializa wiąże się albo z wytworzeniem przetoki tętniczo-żylnej, albo założeniem cewnika donaczyniowego, przez który to dostęp naczyniowy chory jest podłączany do sztucznej nerki.

Wyróżniamy dwie metody dializy otrzewnowej: ręczną i automatyczną. Dializę ręczną pacjent wykonuje cztery razy dziennie, ostatni raz tuż przed snem. Technika automatyczna polega na tym, że chory podłącza się wieczorem do aparatu, który reguluje cykle wpustów i wypustów do otrzewnej, a on śpi w tym czasie. Dzięki tej drugiej metodzie, cały dzień ma do swojej dyspozycji. Może się swobodnie uczyć, pracować, wykonywać codzienne czynności jak każda zdrowa osoba. Należy zaznaczyć, że dializa otrzewnowa jest bardziej fizjologiczną formą dializy niż hemodializa, wykonywana co drugi dzień przez 4 godz. 

Dializa otrzewnowa – w domu, ale pod stałym nadzorem

– Największym benefitem, jeśli chodzi o dializę otrzewnową, jest to, że pacjent może dializować się w domu. Sam lub z pomocą bliskiej osoby. Pacjent hemodializowany musi trzy razy w tygodniu, na co najmniej 4 godz. stawić się do ośrodka dializ. W dobie pandemii COVID-19 stwarza to dla niego dodatkowe zagrożenie. Wystarczy wspomnieć, że od początku epidemii, czyli od marca tego roku, tylko trzy osoby dializowane otrzewnowo uległy zakażeniu wirusem SARS-CoV-2. Natomiast tylko w jednym tygodniu listopada w skali całego kraju odnotowano ok. 450 zakażonych osób hemodializowanych i wiele zgonów z tego powodu – komentuje prof. Naumnik.

Prof. Naumnik dodaje, że chorzy dializowani otrzewnowo w domu nie są pozostawieni sami sobie w trakcie leczenia. Prowadzony jest 24-godzinny telemonitoring takich pacjentów i w razie potrzeby otrzymują oni specjalistyczną pomoc, również techniczną.
– Pacjent czuje się zaopiekowany, a nie pozostawiony sam sobie. Zazwyczaj przyjeżdża do ośrodka dializoterapii tylko raz na trzy miesiące. Zatem dializoterapia otrzewnowa jest w sytuacji pandemii preferowaną i dogodniejszą metodą leczenia nerkozastępczego – podsumowuje prof. Naumnik.

 

Bardzo mi zależało, żeby być aktywnym, również zawodowo, mimo potrzeby dializowania, do czasu przeszczepienia nerki. Trafiłem na szczęście na lekarzy, którzy doradzili mi dializę otrzewnową. Bardzo szybko dostrzegłem jej plusy.
Mimo konieczności codziennego dializowania się normalnie pracowałem, a jestem kaskaderem, jeździłem w podróże służbowe, uprawiałem sport. Minus jest tylko taki, że trzeba unikać wody – kąpieli, pływania w basenie. Teraz na Facebooku prowadzę fanpage „Przyszłe życie z dializą” i staram się pomagać osobom, które muszą być dializowane. Radzę im, żeby zdecydowali się na dializę otrzewnową, jeśli nie mają do niej przeciwwskazań.

 

 

 

 


[pvc_stats postid="" increase="1" show_views_today="0"]

POWIĄZANE ARTYKUŁY