Profilaktyka, Serce

Infekcja COVID-19 sprzyja utracie potasu

21 LISTOPADA 2021


Hipokaliemia może przebiegać niezauważona, ale jej skutki mogą być bardzo poważne. Dlatego należy uzupełniać niedobory potasu. Koniecznie lekami, a nie suplementami diety.

Czym jest hipokaliemia?

Hipokaliemia to zaburzenia elektrolitowe, w których pojawia się niedobór potasu. W ciele ludzkim jest ok. 50 mmol potasu/kg masy ciała. 98 proc. tego pierwiastka znajduje się wewnątrz komórek, a 2 proc. w przestrzeni międzykomórkowej – w płynach tkankowych i krwi. To jest ten parametr, który możemy oznaczyć w badaniach laboratoryjnych.

Normokaliemia, czyli prawidłowa zawartość potasu oznaczonego w surowicy krwi, waha się między 3,5 a 5 mmol/l. Hipokaliemię rozpoznajemy, gdy poziom potasu wynosi poniżej 3,5 mmol/l, choć część ekspertów uważa, że dolna granica to 3,8 mmol/l i ta wartość wydaje się być tą właściwą.

Co sprzyja niedoborom potasu?

Przyczyn jest wiele. Należy do nich niedostateczna ilość potasu w diecie. Chore nerki sprzyjają utracie potasu. Wymioty, biegunki, przyjmowanie leków przeczyszczających to kolejne powody utraty potasu. Potas może być również tracony przez skórę w wyniku obfitego pocenia się. Przewlekłe przyjmowanie leków stosowanych w leczeniu nadciśnienia i niewydolności serca, szczególnie leków moczopędnych a także sterydów to kolejny powód utraty tego pierwiastka.

Jakie mogą być skutki niekontrolowanej, nieleczonej hipokaliemii?

Skutki hipokaliemii zależą nie tylko od stężenia potasu, ale także od dynamiki jego spadku. A więc od tego czy to jest nagła utrata tego pierwiastka, czy rozłożona w czasie. Zdarza się, że pacjent z ciężką, ale długotrwałą hipokaliemią nie ma objawów, a zaburzenie stwierdza się dopiero w trakcie kontrolnego oznaczania elektrolitów we krwi.

Niski poziom potasu odbija się przede wszystkim na pracy serca. Mięsień sercowy to bardzo wy- sublimowany mięsień, który kurczy się niezależnie od naszej woli pod wpływem pracy tzw. układu bodźcoprzewodzącego. Hipokaliemia zaburza funkcjonowanie układu bodźcoprzewodzącego. Niski poziom potasu generuje zaburzenia rytmu serca, które zagrażają życiu. Hipokaliemia zwiększa ryzyko wystąpienia migotania przedsionków aż o 63 proc. Dotyczy to zwłaszcza chorych z tzw. substratem arytmii. Są to osoby, które leczą się z powodu choroby niedokrwiennej serca, nadciśnienia tętniczego, niewydolności serca. U tych chorych hipokaliemia może powodować nagłe zatrzymanie krążenia i co za tym idzie śmierć. Dlatego monitorowanie poziomu potasu jest tak bardzo ważne.

Hipokaliemia zaburza funkcjonowanie nie tylko mięśnia sercowego, ale też całego układu mięśniowego. Osłabia mięśnie, może nawet doprowadzić do rozpadu komórek mięśniowych. Upośledza również czynności ośrodkowego układu nerwowego, co skutkuje zaburzeniami poznawczymi, orientacyjnymi, koncentracji.

Dlaczego w dobie pandemii COVID-19, która przecież jeszcze się nie skończyła, sprawdzanie poziom potasu nabiera szczególnego znaczenia?

COVID-19 to wielkie wyzwanie dla naukowców, lekarzy. Cały czas poznajemy tę chorobę. Widzimy, że pacjenci zakażeni SARS-CoV-2 są bardziej zagrożeni hipokaliemią. Nie znamy do końca mechanizmów, dlaczego tak się dzieje. Na pewno zakażeni mają straty potasu z powodu objawów jelitowo-żołądkowych, mają obniżone łaknienie, a więc mniejszą podaż potasu z pożywieniem. Jednak za główny mechanizm uważa się uszkodzenie kanalików nerkowych wywołane niedokrwieniem i działaniem nefrotoksycznym spowodowanym stanem zapalnym, który toczy się w organizmie. Odnosi się wrażenie, że wirus SARS-CoV-2 wpływa także na mechanizm regulacyjny układu renina-angiotensyna -aldosteron. Konkretnie na enzym odpowiedzialny za ten układ i to powoduje, że tracimy potas przez nerki. W organizmie zatrzymuje się sód, utrata potasu jest bardzo duża.
Jedno z badań przeprowadzonych w Chinach pokazało, że spośród osób zakażonych SARS-CoV-2 i z tego powodu hospitalizowanych tylko 45 proc. miało prawidłowe wartości potasu, 18 proc. miało tzw. ciężką hipokaliemię, czyli poziom potasu poniżej 3 mmol/l, a 36 proc. miało hipokaliemię z potasem rzędu 3-3,5 mmol/l.

Z kolei hiszpańskie badanie wykazało głęboką hipokaliemię, czyli poniżej 3 mmol/l u 6 proc. osób hospitalizowanych z powodu COVID-19. Jest to bardzo duży problem, szczególnie u pacjentów, którzy mają choroby współistniejące, a zwłaszcza choroby układu sercowo-naczyniowego. Dlatego osoby po przebytej infekcji COVID-19, nawet jeśli przebiegała łagodnie, powinny mieć skontrolowane stężenie potasu.

W jaki sposób powinna być leczona hipokaliemia? Dlaczego niedobory potasu należy uzupełniać lekami, a nie suplementami?

Ciężką hipokaliemię leczy się w szpitalu podając potas dożylnie i często kontrolując jego stężenie we krwi. Jednak podawanie potasu drogą dożylną powinno trwać jak najkrócej. Po tym jak najszybciej przechodzimy na uzupełnianie potasu drogą doustną. Terapia doustna powinno być kontrolowana oznaczeniem potasu we krwi. O częstości tych kontroli decyduje lekarz. Kontrola jest konieczna, żeby nie dopuścić do hiperkaliemii, czyli zbyt wysokiego poziomu potasu.
W uzupełnianiu potasu drogą doustną stosujemy leki, a nie suplementy diety. W przypadku leków dokładnie wiemy, ile potasu znajduje się w tabletce. Natomiast jeśli przyjmujemy suplementy diety, tak naprawdę nie wiemy, jaka jest zawartość pierwiastka w danym preparacie. Tak więc jeśli ktoś ma niedobory potasu, namawiam, żeby zgłosił się do lekarza po receptę i przyjmował lek, a nie suplement.

Czy przy każdych niedoborach potasu należy rozpocząć farmakoterapię?

Tak, każdy niedobór potasu powinien być uzupełniany. A przede wszystkim powinna być wyjaśniona przyczyna tego niedoboru. Oczywiście od pacjenta zależy, jak zareaguje na leki. Należy je przyjmować i systematycznie kontrolować poziom potasu. Jak często – o tym decyduje lekarz. Uzupełnienie niedoborów potasu prowadzi do całkowitego wyleczenia hipokaliemii.

                     Czytaj także                     

                     Nasze historie                     


[pvc_stats postid="" increase="1" show_views_today="0"]

POWIĄZANE ARTYKUŁY

Pin It on Pinterest