KOBIETA, SENIOR

Najważniejszy jest stan umysłu

12 KWIETNIA, 2020

Urszula Dudziak

Polska wokalista i kompozytorka jazzowa

 

Zobaczcie, mam 73 lata i pierścionek zaręczynowy” – mówi na scenie. A ludzie chłoną te słowa równie łapczywie jak „Papayę”. Po koncertach, które stały się już dawno workshopami, kobiety przychodzą za kulisy i powtarzają: „Ula, ja też chcę wyglądać jak ty i czuć się tak młodo. Jak to się robi?”. Urszula Dudziak chętnie dzieli się przepisem na życie i zaszczepia dobrą energię. Jest fenomenem nie tylko muzycznym, dostrzeżonym ostatnio również przez UNESCO.

Wiek to kwestia do negocjacji – twierdzi Jane Fonda. Jak duże znaczenie ma on dla Pani? 

Jest istotny kiedy muszę podać swój pesel (np. przy załatwianiu spraw urzędowych) i tylko wtedy. Nie podoba mi się stereotyp dotyczący wie­ku oraz to w jaki sposób są traktowane kobiety po menopauzie. Ja trąbię z całej siły: Kobiety, przekwitacie po to, żeby rozkwitnąć na nowo. Patrzcie na mnie, mój złoty wiek zaczął się po 60tce! Na koszulce noszę napis: age is just the numer (wiek to tylko liczba). Dla mnie wiek to stan umysłu, który dał mi wolność, dlatego noszę go jak koronę. 

Żyje Pani aktywnie i pełnią życia, jak osiągnąć taką formę? 

Uważam, że najważniejszy jest stan umysłu. Pilnuję własnych myśli, bo one się materializują, czyli się spełniają. What you pay attention to…. grows (Deep Chopra) czyli nad czym się skupiasz to rośnie. Wiem, że mam wiele możliwości i z nich korzystam, przyzwyczajam się do dobrych wyborów i one stają się moim charakterem. Nie narzekam, nie oceniam, patrzę na życie z dystansem, bardzo często się uśmiecham, cenię poczucie humoru i zawsze jestem dobrej myśli. A fizycznie? Chodzę wszędzie na piechotę, gimnastykuję się nie więcej niż 20 min. (czyli nie przesadzam), odżywiam się w miarę zdrowo, uciekam często na wieś. Jest piękne powiedzenie: do mia­sta po wiedzę, na wieś po rozum. A kim jestem? Życiową wiercipiętą. 

Co zrobić, żeby tak się chciało jak Pani? 

Nie myśleć i nie powtarzać: Ja już tak mam, to moje geny (a tak naprawdę to geny przekazują nam informacje, a co z tymi informacjami zrobimy to już od nas zależy), taki mam charakter, ciężko mi to przychodzi, nie potrafię się zmienić, to za trudne. Dobierać sobie przyjaciół z energią, pasją, pełnych ciekawych pomysłów. Czytać dobre, inspirujące książki. To my jesteśmy naszymi pilotami i to my dajemy polecenia, które nasz mózg wykonuje. Powtarzajmy, jak nawiedzona papuga; Chce mi się, już to robię, mam dużo energii, korzystam z każdej chwili, idę śladami Dudziakowej! (śmiech). 

Czy w Polsce mamy problem ze starzeniem się? 

Mamy i to bardzo duży. W naszym stereotypowym myśleniu starze­nie się jest chorobą. A przecież to jest naturalny proces dotyczący każdego i do tego ząb czasu gryzie nas wszystkich jednakowo. Nie podobają mi się stwierdzenia staruszka czy wiek sędziwy. 

Dla mnie istnieją trzy etapy w życiu: dzieciństwo, wiek dojrzały i koniec. Jest też głęboka przepaść między starszą generacją a młodszą. Młodzież patrzy spode łba na dinozaurów i przebiera nogami, żeby wskoczyć na ich miejsce, a starsi zazdroszczą młodzieży, że bez zmarsz­czek, z przyszłością. Zasypujmy tę przepaść, która nas dzieli. Uczcie się od nas, a my od Was. Razem będzie nam lepiej i szczęśliwiej. 

Jaką prawdą życiową chciałaby Pani podzielić się z czytelnikami? 

Szkoda życia na kłótnie, stres, ciągłą gonitwę, kupowanie i wyrzucanie, wiecz­ne udawadnianie, że mamy rację. Powtarzajmy sobie: Wolę być szczęśliwa niż mieć rację. Jak to powiedzenie wkodujemy w każdą komórkę naszego ciała, to okaże się, że zaczniemy słuchać co inni mówią i po pewnym czasie spotkamy się w połowie drogi z naszymi rozmówcami, czyli znajdziemy kompromis, a tego bardzo, szczególnie dzisiaj potrzebujemy.


[pvc_stats postid="" increase="1" show_views_today="0"]

POWIĄZANE ARTYKUŁY