Profilaktyka, Współpraca z lekarzem

Otyłość – epidemia XXI wieku

11 CZERWCA 2021


Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznaje otyłość za chorobę przewlekłą, tak samo jak nadciśnienie tętnicze, cukrzycę typu 2 czy przewlekłe choroby układu oddechowego. Choroba ta wymaga dużej świadomości ze strony pacjenta, a jej leczenie powinno mieć charakter interdyscyplinarny.

Otyłość to choroba wzbudzająca wiele emocji, będąca przedmiotem stygmatyzacji. Czy zawsze jest ona efektem lenistwa, słabej woli chorego?

Oczywiście, że nie! Zdecydowana większość przypadków otyłości jest spowodowana niewłaściwym stylem życia z dodatnim bilansem energetycznym i wtedy nawet niewielka dysproporcja (< 0,5%) między energią dostarczaną z pożywienia a zużytą powoduje przyrost masy ciała. Należy pamiętać o wszystkich wtórnych przyczynach indukujących otyłość, jak czynniki środowiskowe, genetyczne, endokrynologiczne, psychologiczne i czynniki jatrogenne, w tym leki. Jednak osoby chorujące na otyłość często spotykają się z negatywnym odbiorem ze strony swojego otoczenia i brakiem tolerancji w środowisku pracy, szkole czy nawet rodzinie. Najgorzej, gdy taka stygmatyzacja a zaraz potem dyskryminacja, dotyka pacjenta w placówkach ochrony zdrowia, bowiem to właśnie my powinniśmy rozumieć istotę choroby otyłościowej i potrzebę jej leczenia. Wielu pacjentów, całymi latami próbuje różnych diet i aktywności fizycznej, dążąc bezskutecznie do redukcji masy ciała. Przez to czują się bezsilni, mają niskie poczucie własnej wartości, a to potrafi ich zdemotywować w poszukiwaniu pomocy i podjęciu decyzji o leczeniu. Wiele osób traktuje ją nie jak chorobę, a jak defekt natury estetycznej.

  

Czy taka percepcja jest prawidłowa? Dlaczego otyłość powinno się leczyć?

Otyłość to zawsze choroba, chociaż przez całe lata była postrzegana jedynie jako defekt estetyczny, to przecież jest poważną, przewlekłą i niebezpieczną w skutkach chorobą. A niebezpieczną dlatego, że wywołuje przewlekle w czasie, często niezauważalnie dla człowieka, powikłania, które w momencie ujawnienia mogą być już nieodwracalne.

  

Jak diagnozuje się otyłość? I jaki lekarz może to zrobić?

Otyłość można rozpoznać wizualnie, ale dla obiektywizacji stanu odżywienia wciąż zalecanym przez WHO jest wskaźnik masy ciała (BMI, Body Mass Index), wyliczany jako iloraz masy ciała w kilogramach i kwadratu wzrostu w centymetrach. Jest to badanie proste, powtarzalne, niezależnie od płci i wieku. Punkt odcięcia wartości BMI>30 kg/m2, jako rozpoznanie otyłości charakteryzuje się dużą swoistością (94–96% u mężczyzn i 98–100% u kobiet), ale małą czułością (35–37% u mężczyzn i 48–50% u kobiet). Jednak należy pamiętać, że BMI nie odzwierciedla lokalizacji tkanki tłuszczowej i dlatego wskaźnik ten powinien być używany jako pomiar przesiewowy, bądź do monitorowania efektów terapeutycznych w trakcie leczenia otyłości.

Kolejnym, znanym od lat parametrem do oceny stanu odżywienia, ale bardziej koncentrującym się na rozmieszczeniu tkanki tłuszczowej, jest pomiar obwodu talii jako pośredni wskaźnik tkanki tłuszczowej trzewnej i ryzyka powikłań metabolicznych. Obwód talii ≥ 94 cm u mężczyzny lub ≥ 80 cm u kobiety upoważnia do rozpoznania otyłości brzusznej. Mierzy się go w połowie odległości między dolnym brzegiem żeber, a górnym brzegiem grzebienia kości biodrowej. Bardziej zaawansowaną metodą do oceny zawartości tkanki tłuszczowej jest nieinwazyjna dla pacjenta metoda bioelektroimpedancji, która definiuje otyłość jako zawartość tkanki tłuszczowej >25% u mężczyzn i > 30% u kobiet. Z kolei najbardziej dokładną metodą, ale służącą głównie do celów naukowych, jest metoda rezonansu magnetycznego. Ponieważ w polskim systemie opieki zdrowotnej wciąż nie mamy specjalistycznych struktur, czy zespołów terapeutycznych do leczenia otyłości, diagnostyka i leczenie pozostaje w kompetencjach zarówno lekarzy rodzinnych, jak i innych specjalistów, ale zwłaszcza endokrynologów.

Czy czas rozpoczęcia leczenia ma znaczenie w jego skuteczności? Kiedy najlepiej rozpocząć terapię?

Jak najwcześniej, zanim pojawią się powikłania, bo one często są nieodwracalne i same w sobie mogą ograniczać wybór metod leczenia, jak np. zawał serca czy niestabilne nadciśnienie tętnicze ograniczają aktywność fizyczną pacjenta.

  

Jak dziś leczona jest otyłość? Jakie jest miejsce farmakoterapii i kto z niej może skorzystać?

Skuteczne leczenie otyłości powinno być kompleksowe, oparte o wielospecjalistyczny zespół terapeutyczny złożony z lekarza, dietetyka/edukatora żywieniowego, psychologa, fizjoterapeuty i chirurga bariatrycznego. Podstawą leczenia nadwagi i otyłości jest uzyskanie ujemnego bilansu energetycznego poprzez zmianę nawyków żywieniowych i zwiększenie aktywności fizycznej, dopasowanych indywidualnie do każdego pacjenta. Natomiast farmakoterapię można dołączyć jako element wspomagający modyfikację leczenia żywieniowego i pomóc w przestrzeganiu zasad prozdrowotnego trybu życia. Według charakterystyki produktów leczniczych zarejestrowanych do leczenia otyłości przeznaczone są one głównie dla pacjentów z BMI ≥30 kg/m2, ale też gdy BMI ≥27 kg/m2 do <30 kg/m2 (nadwaga) i występuje jedna lub więcej choroba towarzysząca otyłości (np. cukrzyca typu 2, dyslipidemia lub wyrównane nadciśnienie tętnicze).

Współcześnie mamy w Polsce zarejestrowane do leczenia otyłości 3 leki o różnorodnych mechanizmach działania. Pierwszy z nich to Orlistat, który hamuje aktywność lipazy trzustkowej i zatrzymuje hydrolizę triglicerydów, co powoduje zmniejszenie wchłaniania tłuszczy z przewodu pokarmowego o ok. 30%. Jest zalecany głównie dla pacjentów, którzy przyjmują pokarmy 2-3x dziennie, ale bogatokaloryczne/bogatotłuszczowe a nie mają problemów z odczuwaniem głodu. Kolejny to lek złożony, który wpływa stymulująco na ośrodek sytości w jądrze łukowatym podwzgórza i daje uczucie sytości oraz zmniejsza apetyt. Ponadto stymuluje układ nagrody w układzie limbicznym, co prowadzi za pośrednictwem dopaminy do odczuwania przyjemności i poprawia nastrój. Efektem przyjmowania leku jest zmniejszenie apetytu i podjadania między posiłkami, co jest szczególnie ważne dla osób jedzących pod wpływem emocji. Ostatni lek to agonista glukagonopodobnego peptydu-1 (GLP-1) liraglutyd w dawce 3,0 mg, jest homologiczny z hormonem jelitowym GLP-1 i hamuje apetyt w 2 mechanizmach. W mechanizmie ośrodkowym stymuluje ośrodek sytości i hamuje ośrodek głodu, ale co ważne dodatkowo w mechanizmie obwodowym spowalnia opróżnianie żołądka, więc pokarm dłużej pozostaje w żołądku dając uczucie sytości. Ponadto wywiera szereg korzyści, ponad redukcję masy ciała, jak glukozależne wydzielanie insuliny z komórek β trzustki, hamuje wydzielanie glukagonu w normoglikemii i powoduje wiele działań ogólnoustrojowych, szczególnie cennych dla pacjentów z otyłością i współistniejącymi chorobami metabolicznymi (cukrzyca typu 2 czy stany przedcukrzycowe, nadciśnienie tętnicze, obturacyjny bezdech senny czy zespół policystycznych jajników).

Czy leczenie otyłości jest bezpieczne?

Leczenie choroby otyłościowej jest procesem długotrwałym, ale bezpiecznym pod kontrolą zespołu terapeutycznego a nie Internetu, koleżanki czy sąsiadki. To sama choroba, czy jej powikłania są niebezpieczne dla zdrowia i życia, dlatego trzeba i można ją leczyć, ale najlepiej zapobiegać.

Otyłość nie powinna być tematem tabu

Brak społecznej wiedzy na temat otyłości, jako choroby leży u podstaw stygmatyzacji chorych. Dlatego tak ważne i potrzebne są kampanie edukacyjne, które rzetelnie i od podstaw przedstawią temat otyłości.

Mimo aktywnego trybu życia usłyszała Pani diagnozę „otyłość”. Czy pamięta Pani ten przełomowy moment, w którym postanowiła Pani zawalczyć o swoje zdrowie, życie?

Doskonale pamiętam ten moment. W moim przypadku otyłość wywołały zaburzenia hormonalne, z którymi borykałam się już od 2004 roku i cały czas poszukiwałam pełnej diagnozy. Aż w końcu 2 lata temu została postawiona diagnoza wskazująca, że to otyłość, którą wywołały zaburzenia na dwóch osiach hormonalnych, tarczycowej i insulinowej.

  

Czy przedtem traktowała Pani otyłość jak chorobę?

Byłam świadoma, że otyłość to choroba, ale dop.ki człowiek nie doświadczy tego na własnym przykładzie, nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co się z otyłością wiąże. Jak wiadomo otyłość jest czynnikiem ryzyka innych chorób.

 

 

Czy również u Pani z powodu otyłości pojawiły się inne problemy zdrowotne i czy warto leczyć otyłość?

Otyłość jest w Polsce bardzo rzadko diagnozowana i jeszcze rzadziej leczona. Dlatego jeśli lekarz sam nie rozpoczyna z nami dialogu na temat konieczności leczenia, warto proaktywnie zwrócić się z tym tematem. To przejaw odpowiedzialności za nasze zdrowie. Otyłość powoduje około 200 powikłań, zwiększa ryzyko rozwoju takich chorób jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze i wiele innych. W moim przypadku postawiono diagnozę Hashimoto z tendencją do niedoczynności oraz insulinooporność, hiperinsulinemię i hipoglikemię reaktywną.

 

Wciąż duża część społeczeństwa uważa, że dobra dieta czy suplementy wspomagające redukcję masy ciała rozwiążą problem z „nadprogramowymi kilogramami”. Natomiast otyłość jest chorobą, którą należy leczyć, a leczeniem powinien kierować doświadczony lekarz. Jak proces ten wygląda w Pani przypadku? Czy może liczyć Pani na wsparcie lekarza?

Oczywiście, cały czas jestem pod opieką lekarza. Nadprogramowe kilogramy są uciążliwe – to prawda. Jednak, aby się z nimi zmierzyć trzeba podejść do tematu kompleksowo i specjalistycznie. Kluczowa jest diagnoza, właściwe leczenie, dieta i aktywność fizyczna.

 

Czy temat otyłości jest dla Pani tematem tabu? Czy raczej mówienie o tym głośno dopinguje Panią w procesie terapeutycznym choroby?

Absolutnie nie jest to dla mnie temat tabu, powtarzam sobie, że jeżeli moja historia kogoś zainspiruje do działania i walki o siebie, to trzeba się nią podzielić. Niestety w przypadku otyłości bardzo często dochodzi do stygmatyzacji – osoby borykające się z tą chorobą są dyskryminowane, a nawet obwiniane za swoją chorobę.

 

Czy doświadczyła Pani takich zachowań ze strony otoczenia? Jak ważne w podjęciu decyzji o leczeniu i samym leczeniu jest wsparcie otoczenia tego najbliższego, ale i społeczna akceptacja?

Oczywiście, że zdarzały się niemiłe komentarze dotyczące tego, że przytyłam. Często osoby komentujące nawet nie zastanowiły się, że może być jakiś poważny powód tej sytuacji. Trudno wyobrazić sobie inną chorobę, która byłaby tak piętnowana i stygmatyzowana jak otyłość. Obarcza się chorych winą za rozwój otyłości, zarzuca się im lenistwo, słabą wolę, brak dbałości o zdrowie. W konsekwencji wyklucza się ich z życia społecznego, zawodowego odbierając nadzieję i siły do działania. Każdy pacjent z otyłością to inna historia, często pełna smutku i samotności. Nie wiemy, ile dana osoba robi, ile ma wyrzeczeń za sobą. Oceniamy tylko wygląd wyciągając pochopne wnioski. Czy zdajemy sobie sprawę, że każdy negatywny komentarz, każda ironia może zaważyć na zamknięciu się chorego w sobie i rezygnacji z leczenia. Brak społecznej wiedzy na temat otyłości, jako choroby leży u podstaw stygmatyzacji chorych. Dlatego tak ważne i potrzebne są kampanie edukacyjne, które rzetelnie i od podstaw przedstawią temat otyłości. Ważny jest też głos ekspertów i pacjentów. Taką kampanią jest „Porozmawiajmy szczerze o otyłości”, której celem jest edukacja i zmiana społecznego postrzegania otyłości.

  

Czy jest coś, co sprawia Pani największą trudność w całym procesie leczenia otyłości?

Największą trudnością jest to, że nie można odpuszczać. Jeśli zrzucimy jakąś ilość kg, to trzeba pamiętać, że nie jest to dane na zawsze i cały czas trzeba być czujnym. Nie da się tego zrobić bez zmiany stylu życia, bez wsparcia bliskich, bez stuprocentowego przekonania, że ma to sens i ROBIĘ TO DLA SIEBIE.

 

Jaką ma Pani radę dla innych chorych na otyłość?

Nie daj się chorobie – powtarzam zawsze, że lepszy jest znany wróg, bo wiesz, jak go pokonać. Otyłość się leczy i to bezpiecznie, porozmawiaj o tym z lekarzem. Pamiętaj też, że jest to proces i nic nie dzieje się od razu, jednak jeżeli zaczniesz już wygrałeś! Powodzenia!

 


[pvc_stats postid="" increase="1" show_views_today="0"]

POWIĄZANE ARTYKUŁY