Profilaktyka, Współpraca z lekarzem

Otyłość można pokonać

15 STYCZNIA, 2020


Nadmierna masa ciała to plaga naszych czasów – nadwagę stwierdza się u trzech na pięciu dorosłych Polaków. Co czwarty choruje na otyłość. Według szacunków Narodowego Funduszu Zdrowia za 6 lat osób chorujących na otyłość będzie aż 30%. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznaje otyłość za chorobę przewlekłą, tak samo jak nadciśnienie tętnicze, cukrzycę typu 2 czy przewlekłe choroby układu oddechowego. Zatem należy zdać sobie sprawę, że otyłość jest chorobą, którą trzeba leczyć, a jej terapia jest wielokierunkowa.

W pierwszej połowie 2019 roku, Tomasz Sekielski (dziennikarz radiowy i telewizyjny) zaczynał walkę z otyłością – potężna nadwaga zagrażała jego zdrowiu, a nawet życiu. Z niezwykłą determinacją, na oczach całej Polski, rozpoczął walkę z otyłością. Dziś wygląda zupełnie inaczej, a co najważniejsze, jak sam podkreśla, czuje się rewelacyjnie.

W zeszłym roku poddał się Pan operacji bariatrycznej. Jak się Pan obecnie czuje?

Znakomicie. Schudłem już 80 kg i czuję się bardzo dobrze. Jedyne zmartwienie to takie, że muszę kupować sobie nowe rzeczy (śmiech).

 

Na Facebooku napisał Pan: „To wielki krok w mojej walce o zdrowie i życie”. Co skłoniło Pana, aby w końcu podjąć decyzję o operacji? Czy rodzina oraz przyjaciele mieli w tym swój udział?

Tak, absolutnie. Również pogarszające się cały czas wyniki badań. Wspólnie z lekarzami uznaliśmy, że większym ryzykiem jest nieprzeprowadzenie operacji niż jej przeprowadzenie. Trochę żałuję, że nie podjąłem tej decyzji kilka lat wcześniej, ale nie ukrywam, że najzwyczajniej w świecie się bałem. Chyba też gdzieś z tyłu głowy oszukiwałem siebie, że dam radę sam schudnąć. Kiedy znalazłem się w sytuacji, gdzie zacząłem ważyć 187 kg, to był moment, w którym trzeba było podjąć zdecydowane działania. Chciałbym zaznaczyć, że bez operacji bariatrycznej nie udałoby mi się schudnąć, a co za tym idzie odzyskać zdrowie i swoje życie. Jest to oczywiście poważny zabieg i trzeba podjąć taką decyzję po konsultacji z lekarzami, świadomie i odpowiedzialnie.

Natomiast mam wrażenie, że w Polsce za mało się o tym mówi, zresztą tak samo jak o otyłości, szczególnie tej olbrzymiej. To temat, który pojawia się gdzieś w akcjach społecznych, ale osobiście uważam, że są niewłaściwie konstruowane. Bo być może ktoś w końcu powinien zapytać te osoby, które walczą z problemem. Otyłość, która jest problemem cywilizacyjnym, w Polsce jest wciąż z jednej strony powodem do wstydu i zamykania się ludzi, którzy chorują a z drugiej strony jest powodem do kpin, szyderstw i stygmatyzowania.

Myślę, że ludzie nie zdają sobie sprawy z tego jak wielkie konsekwencje niesie otyłość i że lepiej byłoby stosować profilaktykę. Czyli uczyć dzieci od najmłodszych lat zdrowo się odżywiać, eliminować cukier z diety. Należy też zaznaczyć, że taniej jest wprowadzać prewencję, niż później leczyć z otyłości, bo ona wiąże się z wieloma innymi chorobami.

 

Jak wiadomo otyłość jest czynnikiem ryzyka innych chorób. Czy również u Pana z powodu otyłości pojawiły się inne problemy zdrowotne?

Mam problemy ze stawami oraz nadciśnieniem tętniczym. Na szczęście nie dopadła mnie cukrzyca.

 

Jak wyglądało przygotowanie do zabiegu, czy bał się Pan operacji?

Zanim podjąłem decyzję bałem się po prostu śmierci czy powikłań, tak jak przed każdą operacją. To były na tyle duże obawy, że wcześniej nie chciałem się decydować na zabieg. Na szczęście żona mnie przekonała. Później w drodze do szpitala pomyślałem sobie, że jak się rozmyślę, to po prostu wstanę i wyjdę (śmiech). I jakoś to mnie uspokajało, że dopóki nie podadzą mi środków znieczulających, to zawsze mogę się wycofać. Powiem szczerze, że w szpitalu miałem tak wspaniałą opiekę, wszyscy tak profesjonalnie działali, że strachu nie było.

Czy po przebytej operacji pozostaje Pan pod stałą opieką lekarza. Jakie zalecenia lekarskie otrzymał Pan na najbliższe miesiące/lata?

Oczywiście były wizyty kontrolne, teraz COVID zmienił to trochę. Obecnie jestem pod opieką lekarza z Warszawy, który mnie pilnuje i próbuje przywrócić równowagę całego mojego organizmu. Wykonujemy też pracę u podstaw na poziomie komórkowym. Należy pamiętać, że po zabiegu to wchłanianie zmienia się trochę i trzeba się suplementować, dbać o to, aby witaminy były dostarczane.

Na pewno po operacji trzeba się pilnować. Po pierwsze regularnie się badać. Ja na szczęście cały czas mam dobre wyniki. Po drugie lekarz ułożył mi zbilansowaną dietę i nawet muszę wysyłać zdjęcia tego co jem (śmiech). To też dyscyplinuje i pomaga w utrzymaniu diety, bo nie należy zapominać, że wycięcie części żołądka nie rozwiązuje problemu. Trzeba stosować dietę. Na początku ona jest bardzo restrykcyjna. Należy pamiętać, że ten mały żołądek, który został też można rozepchać, więc trzeba się pilnować. Także jeśli ktoś myśli, że przejdzie zabieg i nie musi już wykonać żadnej pracy, to pewnie wróci znowu na stół operacyjny. Kiedy przygotowywałem się do zabiegu miałem spotkania z psychologiem. Rozmawialiśmy o przypadkach osób, które przeszły zabieg, zaczęły chudnąć i z tej radości jeść niezdrowo, i w konsekwencji znowu tyły.

 

Z powodu szkodliwych stereotypów wielu chorych nie decyduje się na operację zmniejszenia żołądka. Panuje przekonanie, że operacja ma służyć poprawieniu urody a nie próbie ratowania ludzkiego życia. Czy w związku z tym chciałby Pan obalić ten mit i zmotywować czytelników, którzy mają problem z otyłością i jednak wciąż wahają się z podjęciem decyzji?

Po pierwsze chciałbym zaapelować do wszystkich osób z normalną wagą, aby nie patrzyli na ludzi otyłych z wyższością, pogardą. Nie wolno traktować tych osób jak mniej wartościowych, gorszych. Wszelkie te stereotypy powodują, że ludzie, którzy ciężko chorują zamykają się w domu, nie szukają pomocy, zostają sami z problemem. Ja miałem w swoim życiu taki etap, gdzie w ogóle zrezygnowałem z jakiejkolwiek aktywności towarzyskiej, bo było mi źle ze sobą. Wiedziałem, że tragicznie wyglądam i nie chciałem się nigdzie pokazywać.

Drugi apel jest do ludzi, którzy są otyli, żeby przełamali swój wstyd: po pierwsze, aby poszukali pomocy i poszli do lekarza. To specjalista powinien ocenić czy dany pacjent jest już na etapie, gdzie potrzebna jest interwencja chirurga. Nie chcę teraz każdej osobie, która walczy z otyłością przekazać, że ma sobie wyciąć kawałek żołądka. Natomiast Ci, którzy są po takiej rozmowie z lekarzem i Ci, którzy są zakwalifikowani do operacji bariatrycznej nie powinni czekać. Skoro specjalista kwalifikuje do zabiegu, to znaczy, że pacjent musi być w takim stanie, gdzie nieprzeprowadzenie operacji zagraża jego życiu. Bo otyłość jest chorobą śmiertelną i trzeba sobie zdać z tego sprawę.

 


[pvc_stats postid="" increase="1" show_views_today="0"]

POWIĄZANE ARTYKUŁY